niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 2

Miłego czytania xD
___________________________________________________

Rozdział 2

- To i tak już nie ma znaczenia, bo już mnie to nie obchodzi.
- Obiecaj, kurwa!
- Ja pierdole, obiecuję - mruknęłam
- Na pewno?
- No mówię chyba, pokaż mi to co masz pokazać i kończymy tą szopkę, chyba że chcesz mnie wkurwić jeszcze bardziej, ale wtedy nie ręczę za siebie - byłam u kresu wytrzymałości, ten chłopak, jak nikt inny działał mi na nerwy. No może oprócz mojego byłego chłopaka, Nathana, który ciągle do mnie dzwoni i pisze SMS-y o treści: Kocham Cię.. Nie wiem dlaczego z tobą zerwałem.. Przepraszam.. Wróćmy do siebie. I tak dalej. No, ale wracając do tego kretyna, który stoi przede mną.
- No dobra - zaczął powoli ściągać kaptur i okulary. - Musisz mi obiecać coś jeszcze - zaprzestał swojej czynności.
- Wydaję mi się, że już dużo ci obiecałam - zgromił mnie wzrokiem - OK, OK. Obiecuję
- Jak mnie zobaczyć masz nie uciekać - rozkazał surowo.
- Tak jest, panie gwałcicielu - odezwałam się w myślach. Jestem ciekawa, jakby zareagował, gdyby to usłyszał. Ponowił swoje poprzednie czynności. Gdy ujrzałam jego twarz w całości, zamarłam. Nie mogłam w to uwierzyć. Przecież on.. Marzyłam o tym od dziecka. No może w innej scenerii, ale jednak. Przede mną stał nie kto inny, jak jeden z chłopaków z One Direction. Te jego włosy, oczy i uśmiech. Jezuu, chyba się zakochałam. Stałam tam i patrzyłam na niego oniemiała.


* Oczami Caroline
Ja pierdole. Nie no, serio? Akurat teraz? Jebany okres. Sięgnęłam do torebki po podpaski. No i kurwa, nie ma ich. Przecież jestem pewna, że je ze sobą brałam. Może Vica ma. Wkurzona, szybkim krokiem poszłam do stolika, przy którym siedziała. Nie ma jej.
- Gdzie ona, do kurwy nędzy może być? - mruknęłam do siebie.
- Szukasz tej dziewczyny, która tu siedziała? - usłyszałam głos za mną. Odwróciłam się. Jakiś chłopak. Brunet, niebieskie oczy, szacując, 19 lat. Nie znam. Ale on najwidoczniej zna Victorię, albo ją śledził co jest mniej prawdopodobne.
- Tak. Wiesz gdzie jest?
- Nie do końca, ale widziałem, jak jakiś chłopak z kapturem zabrał ją do toalety męskiej. Wszedłem tam za nimi, ale ich już nie było. Słyszałem tylko jęki z jednej kabiny, a potem tylko strużkę krwi. Naprawdę mi przykro. - Kurwa, nie. To nie może być prawda. Moje oczy momentalnie zaszły łzami.
- Muszą ją znaleźć. To niemożliwe. Ona żyję. - biegłam w stronę toalety męskiej.
- Iść z tobą? - krzyknął za mną.
- Nie, dzięki. - pchnęłam drzwi toalety męskiej. Po drodze minęłam kilku mężczyzn, którzy dziwnie na mnie patrzyli, ale nic nie powiedzieli. Na szczęście. Weszłam do pomieszczenia, w którym znajdowały się kabiny. Niczego nie znalazłam, oprócz tej zaschniętej krwi na podłodze, o której mówił chłopak. O boże! Jeśli to krew Victorii? Szybko odpędziłam od siebie złe myśli i szłam dalej. Na końcu był mały korytarz. Poszłam tam. Usłyszałam śmiech. To on, to oni. Cicho szłam wzdłuż ściany. Wyjrzałam i ujrzałam tego chłopaka całującego Victorię!! No on, sobie chyba, kurwa, żartuje.



* Oczami Vici
- Nie uciekniesz? - zapytał niepewnie. Szczerze? To nawet o tym nie pomyślałam. Tak naprawdę to nie myślałam o niczym, oprócz tego, że na żywo jest jeszcze piękniejszy. Te wszystkie szklane ekrany nie okazują prawdziwego piękna gwiazd. Nigdy bym nie podejrzewała, że ktoś może być tak piękny. To grzech.
- N..nie - wyjąkałam i od razu skarciłam się w myślach. Kuźwa, Victoria, nie okazuj słabości do tego chłopaka. Wyprostowałam się, lecz on nadal górował nade mną wzrostem. Trudno, tym go nie onieśmielę. No cóż, w takim razie spróbuję innej taktyki. - Nie pomyślałabym, że ty, to ty - odezwałam się. Chłopak przez chwilę wyglądał na zmieszanego, ale od razu się zreflektował.
- Tak wiem. Słuchaj.. Przepraszam Cię. - czy jeden z najgorętszych mężczyzn świata właśnie mnie przeprosił? Ja chyba śnię.
- Yy.. za co?
- No za to co stało się przed chwilą..
- Mówisz o tym, jak bezprawnie zniszczyłeś moją przestrzeń osobistą, przeklinałeś do mnie, byłeś niemiły i mnie pocałowałeś? - spuścił wzrok i patrzył na wszystko, pomijając mnie. Tak! Punkt dla Calvin!
- Um.. No, tak jakby.
- Nie ma za co. Wybaczam, ale mam nadzieję, że to się już nie powtórzy. - w końcu na mnie popatrzył i lekko się uśmiechnął
- Czy ty sugerujesz, że się jeszcze spotkamy? - rzucił zaczepnie, a jego szelmowski uśmiech powrócił.
- Tego nie powiedziałam. - zaśmiałam się
- Pierwszy raz śmiejesz się w moim towarzystwie. Jesteś zniewalająco piękna, gdy to robisz. - przybliżał się do mnie coraz bardziej. O nie! Cofnęłam się, lecz po chwili moje plecy spotkały się z zimną taflą ściany. Chłopak, którego poznałam kilka minut temu uśmiechał się przebiegle.
- I co teraz zrobisz? Nic nie zrobisz. - co się stało z tamtym chłopakiem? Nie znam go zbyt długo, ale zdecydowanie mogę stwierdzić, że wolę jego tamto oblicze. Gdy nasze usta dzieliły milimetry usłyszałam charakterystyczny dźwięk głosu.. mojej przyjaciółki. 
- Victoria? - nie, nie, nie. Nie teraz. No tak:
Szczęście - mój odwieczny wróg.
- Słuchaj, Cara, ja ci to wszystko wytłumaczę. - mówiłam cicho i wolno.
- Tu nie ma nic do gadania.
- Owszem, jest..
- Zrobił Ci coś? - zapytałam nie czekając na jakiekolwiek wyjaśnienia.
- Co?
- Pytałam, czy on ci coś zrobił. Widziałam krew.
- K..krew?
- Tak. Odpowiedz
- Nie.. tak.. nie. Nic mi nie zrobił.
- Kurwa.. Idziesz ze mną - stałam i pusto patrzyłam w przestrzeń - Teraz! - dodała. Udała się z powrotem do toalet. Poszłam za nią, ale chłopak złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie.
- Czekaj.. Dasz mi swój numer?

Rzuciłam mu od niechcenia moją wizytówkę, lecz dopiero po chwili zorientowałam się, że są na niej wszystkie moje dane.
- Nie. Oddaj mi ją. - chciałam mu ją zabrać, ale on był szybszy i schował kartonik do kieszeni.
- Do zobaczenia, skarbie - mrugnął do mnie i wyszedł. Tak po prostu. Jakiś psychol! Gdy przypomniało mi się, że Cara już dawno wyszła, wybiegłam z toalet i rozpoczęłam szukanie przyjaciółki.

______________________________________________________________________________________________________

Drugi rozdział już za mną xD Pisałam cały dzień, bo nie mogłam usiedzieć na tyłku (żeby nie napisać brzydziej lolz) i napisać od razu rozdziału. Aha i już tłumaczę dlaczego nagłówek jest zielony. Więc, gdy zobaczycie zielony nagłówek (np. rozdział 2) to będzie znaczyć, że rozdział zawiera przekleństwa. A jak zobaczycie czerwony napis to już chyba każdy się domyśla, ale i tak powiem. To znaczy, że rozdział zawiera sceny 18+  xD

3 komentarze: