poniedziałek, 2 czerwca 2014

Rozdział 3

Przeczytaj notatkę pod rozdziałem.

Rozdział 3 xD

*Jakiś czas później.
Oczami Vici

- Carola, proszę utwórz!
- Po co? - Jej, wreszcie się odezwała. Sukces!
- Bo chcę ci wszystko wytłumaczyć!
- Ciekawe co! To, że się z nim całowałaś? Tu nie ma nic do tłumaczenia, no chyba że robiliście coś jeszcze pod moją nieobecność! - krzyknęła
- Nie! To nie tak! Proszę otwórz!
- Nie mam zamiaru widzieć mojej przyjaciółki, która mnie okłamała - Nazwała mnie przyjaciółką! Drugi sukces!
- Proszę, otwórz
- Nie, bo nie powiedziałaś mi, że masz chłopaka!
- Co?! To nie mój chłopak! Co ci strzeliło do głowy?
- Hmm.. Może to, że ostatni raz ci powtarzam, całowałaś się z nim!
- Otwórz te jebane drzwi! - krzyknęłam, coraz bardziej poirytowana. Nie ma o niczym pojęcia, a mnie osądza.
- Po co do cholery? - również krzyknęła otwierając je. Wow, otworzyła drzwi. Wszystko idzie w dobrym kierunku.
- Żebym mogła wyprowadzić cię z błędu - odparłam i weszłam do pokoju, nie czekając na pozwolenie
- Jasne, rozgość się - ten sarkazm. - Masz 5 minut. - oznajmiła szorstko.
- Woah, nie przesadzasz z serdecznością?
- Uważaj sobie - zagotowała się
- Bo co?
- Tracisz czas - zmieniła temat
- No dobra, tylko nie wiem, jak zacząć
- Najlepiej od początku - powiedziała już nieco spokojniej
- No więc tak, jak ty poszłaś do toalety, to koło mnie usiadł ten chłopak..
- Jaki?
- No ten.. który mnie całował - cała się spięła.
- Aha, mów dalej.
- Więc.. Odsunęłam się, ale on się przybliżył. Potem ja chciałam wstać, a on mnie złapał i przyciągnął do siebie. Zaczęliśmy rozmawiać, a właściwie to się kłócić. Ja chciałam, żeby pokazał mi twarz, ale on zaciągnął mnie do toalet i tam zaczął całować. Odepchnęłam go no i wtedy pojawiłaś się ty. Resztę już znasz - Cara milczała dłuższą chwilę.
- Nie okłamujesz mnie? - powiedziała w końcu
- Dlaczego miałabym to robić? - zdziwiłam się
- Po prostu odpowiedz!
- Nie
- Co, nie?
- Nie okłamuję cię
- Na pewno?
- Tak, do cholery
- Dobra
- Super, to co..
- Czekaj chwilę. Kim jest ten chłopak? - nie, nie, nie. Modliłam się żeby o to nie zapytała, no ale przecież, oto moje 'szczęście'.
- Ja.. ja nie mogę powiedzieć - spuściłam głowę
- Co, proszę? - zrobiła oczy, wielkie, jak pięć złotych
- No, bo on zabronił mi tego mówić - Pogrążasz się Victoria, mój głos wewnętrzny podpowiada mi, że lepiej będzie, jak przestanę się odzywać i pozwolę jej mówić.
- Zwariowałaś kobieto?! Spotkałaś nieznajomego chłopaka, który się z tobą lizał - Ałć - i zabronił ci mówić komukolwiek kim jest? Nie uważasz, że takie zachowanie pasuje np. do hmm.. mordercy, albo pedofila? - dobra, koniec z głosem wewnętrznym, przejmuję inicjatywę.
- To nie jest żaden morderca, ani pedofil. To kurwa Harry Styles! - krzyknęłam. Gdy doszło do mnie to co właśnie powiedziałam, zakryłam usta dłonią i wybiegłam z pokoju.



*Oczami Harrego

Wróciłem do domu i usiadłem na kanapę.
Jak mogłem być taki głupi, żeby ją całować. Ona na 100% będzie inna od tych wszystkich dziwek, które napotkałem w swoim życiu. Ona nie rozchyli dla mnie nóg po pierwszym spotkaniu. To jest pewne. Ale co zrobić, żeby jednak to zrobiła? Wiem, że jestem głupi i myślę tylko o seksie z nią, ale taki już jestem i NIC, ani NIKT tego nie zmieni. Jestem pojebany. Usłyszałem dźwięk trzaskających drzwi, a po chwili głosy dochodzące z przedpokoju. Na pewno chłopacy przyszli. Nie chciało mi się wstawać, więc postanowiłem poczekać, aż oni przyjdą do mnie. 
I miałem rację.. przyszli.
- Siema - przywitali się
- Elo - machnąłem do nich
- Cały dzień siedziałeś w domu?
- Nie. Przed chwilą przyszedłem.
- To co robiłeś przez tyle czasu?
- Czy to ważne? - nie miałem ochoty na rozmowę, nawet z nimi
- Wyluzuj stary. Tylko pytałem - Zayn uniósł ręce w geście poddania

- A wy gdzie byliście?
- Na mieście. Słuchaj, spotkałem tam taką super laskę. Mówię ci, zajebista dupa. Od samego patrzenia mi stanął - zaśmiał się Louis. Przez jego bezpośredność  również się zaśmiałem.
- Jak miała na imię? - zapytałem od niechcenia.
- Eleanor. Nazwiska nie pamiętam..
- Był za bardzo zajęty gapieniem się na jej cycki - wypalił Zayn na co wybuchnąłem śmiechem. - Gdybyś ty go wtedy widział. - na samo wyobrażenie sobie Louisa nie słuchającego tej dziewczyny, tylko gapieniem się w jej dekolt, uśmiechnąłem się
- Wyrucham ją prędzej, czy później - wzruszył ramionami i zaczął coś gadać, ale już nie byłem w stanie słuchać. Ciągle myślałem co zrobić z Victorią.
- Stary, kim ona jest? - zapytał Lou. Kurwa, on umie czytać w myślach?
- Kto, kim jest? - postanowiłem udawać głupiego. Niall by nie musiał udawać. Nie, że coś sugeruję.
- Ten ktoś o kim teraz myślisz i nas nie słuchasz - no tak, nie słuchałem ich, bo myślałem o.. no właśnie. Victorii.
- Hm.. Wydaję mi się, że.. dziewczyną? - szczerze mówiąc to nic o niej nie wiem, no ale w sumie to jak miałem się dowiedzieć czegoś więcej po jednym spotkaniu, jeśli to spotkaniem nazwać można.
- Wow! Serio? Jak na to wpadłeś? - ironizował Niall
- Jak ma na imię? - dopytywał Liam
- Victoria - odpowiedziałem, kolejny raz spoglądając na wizytówkę
- Co tam masz? - wtrącił Zayn
- Nic - oznajmiłem, chowając kartkę, głęboko do kieszeni.
- Pokaż, mówię - wyrwał mi ją - Niech zgadnę, to jej wizytówka, prawda?
- No..
- Victoria Calvin - przeliterował Niall - Znam ją skądś - zamyślił się
- Chłopie, czyli masz z nią kontakt. Tu jest jej numer telefonu, login do fb, aska, instagrama, twittera i skype'a!
- Zaprosiłeś ją do znajomych na fb? - spytał Liam
- Yy.. nie 
- A na skypie? - tym razem Louis
- Też nie 
- Zapisałeś sobie przynajmniej jej numer telefonu? - teraz, jak tak myślę, to uważam, że jestem najgłupszym człowiekiem na świecie. Tyle myślałem, pamiętałem o wizytówce, a nic z nią nie zrobiłem
- No nie - spuściłem głowę
- To na co ty czekasz? Hazz, ogarnij się! Zaproś ją na facebook'u i skypie, zaobserwuj na instagramie i asku i daj jej follow na twitterze, a no i zadzwoń do niej, albo wyślij SMS-a. Działaj, stary! - tłumaczył Tomlinson
- No dobra, ale mam mały problem.
- Jaki?
- Nie wiem, czy ona chce mieć ze mną jakikolwiek kontakt
- Co tym razem zrobiłeś? - wywrócił oczami Zayn z trudem powstrzymując uśmiech. No tak, kretyn myśli, że wygra w tym miesiącu (gdyby ktoś nie wiedział on i Zayn urządzają zawody, kto przepieprzy więcej lasek w ciągu miesiąca, jest w bohaterach http://nbcvkvifnvfn.blogspot.com/2014/05/bohaterowie-victoria-calvin-urocza-17.html)
- No.. Tak jakby.. Pocałowałem ją - przyznałem
- Nie mogłeś się powstrzymać? - zaśmiał się Niall
- Nie - warknąłem
- Cały Styles! Ale staraj się, bo czuję, że to wyjątkowa dziewczyna. - Nawet nie wiesz, jak bardzo, i znowu podświadomość - W końcu po raz pierwszy myślisz o jakiejś dziewczynie dłużej niż kilka godzin, no pomijając twoje byłe. Powodzenia, stary - powiedział Payne i wyszli.
- Ta.. dzięki - mruknąłem, udając się do swojego pokoju.

_______________________________________________________
Kochani, już trzeci rozdział.. Wiem, że bardzo długo trzeba było czekać.. Choć w sumie wy i tak tego nie czytacie, więc nie muszę nikogo przepraszać. Informuję tylko, że byłoby mi miło, gdyby pojawił się tu jakiś komentarz, a inaczej rozdziały będą pojawiać się jeszcze rzadziej (jeśli kogoś to obchodzi)
Miłego popołudnia xDPrzeczytaj notatkę pod rozdziałem




niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 2

Miłego czytania xD
___________________________________________________

Rozdział 2

- To i tak już nie ma znaczenia, bo już mnie to nie obchodzi.
- Obiecaj, kurwa!
- Ja pierdole, obiecuję - mruknęłam
- Na pewno?
- No mówię chyba, pokaż mi to co masz pokazać i kończymy tą szopkę, chyba że chcesz mnie wkurwić jeszcze bardziej, ale wtedy nie ręczę za siebie - byłam u kresu wytrzymałości, ten chłopak, jak nikt inny działał mi na nerwy. No może oprócz mojego byłego chłopaka, Nathana, który ciągle do mnie dzwoni i pisze SMS-y o treści: Kocham Cię.. Nie wiem dlaczego z tobą zerwałem.. Przepraszam.. Wróćmy do siebie. I tak dalej. No, ale wracając do tego kretyna, który stoi przede mną.
- No dobra - zaczął powoli ściągać kaptur i okulary. - Musisz mi obiecać coś jeszcze - zaprzestał swojej czynności.
- Wydaję mi się, że już dużo ci obiecałam - zgromił mnie wzrokiem - OK, OK. Obiecuję
- Jak mnie zobaczyć masz nie uciekać - rozkazał surowo.
- Tak jest, panie gwałcicielu - odezwałam się w myślach. Jestem ciekawa, jakby zareagował, gdyby to usłyszał. Ponowił swoje poprzednie czynności. Gdy ujrzałam jego twarz w całości, zamarłam. Nie mogłam w to uwierzyć. Przecież on.. Marzyłam o tym od dziecka. No może w innej scenerii, ale jednak. Przede mną stał nie kto inny, jak jeden z chłopaków z One Direction. Te jego włosy, oczy i uśmiech. Jezuu, chyba się zakochałam. Stałam tam i patrzyłam na niego oniemiała.


* Oczami Caroline
Ja pierdole. Nie no, serio? Akurat teraz? Jebany okres. Sięgnęłam do torebki po podpaski. No i kurwa, nie ma ich. Przecież jestem pewna, że je ze sobą brałam. Może Vica ma. Wkurzona, szybkim krokiem poszłam do stolika, przy którym siedziała. Nie ma jej.
- Gdzie ona, do kurwy nędzy może być? - mruknęłam do siebie.
- Szukasz tej dziewczyny, która tu siedziała? - usłyszałam głos za mną. Odwróciłam się. Jakiś chłopak. Brunet, niebieskie oczy, szacując, 19 lat. Nie znam. Ale on najwidoczniej zna Victorię, albo ją śledził co jest mniej prawdopodobne.
- Tak. Wiesz gdzie jest?
- Nie do końca, ale widziałem, jak jakiś chłopak z kapturem zabrał ją do toalety męskiej. Wszedłem tam za nimi, ale ich już nie było. Słyszałem tylko jęki z jednej kabiny, a potem tylko strużkę krwi. Naprawdę mi przykro. - Kurwa, nie. To nie może być prawda. Moje oczy momentalnie zaszły łzami.
- Muszą ją znaleźć. To niemożliwe. Ona żyję. - biegłam w stronę toalety męskiej.
- Iść z tobą? - krzyknął za mną.
- Nie, dzięki. - pchnęłam drzwi toalety męskiej. Po drodze minęłam kilku mężczyzn, którzy dziwnie na mnie patrzyli, ale nic nie powiedzieli. Na szczęście. Weszłam do pomieszczenia, w którym znajdowały się kabiny. Niczego nie znalazłam, oprócz tej zaschniętej krwi na podłodze, o której mówił chłopak. O boże! Jeśli to krew Victorii? Szybko odpędziłam od siebie złe myśli i szłam dalej. Na końcu był mały korytarz. Poszłam tam. Usłyszałam śmiech. To on, to oni. Cicho szłam wzdłuż ściany. Wyjrzałam i ujrzałam tego chłopaka całującego Victorię!! No on, sobie chyba, kurwa, żartuje.



* Oczami Vici
- Nie uciekniesz? - zapytał niepewnie. Szczerze? To nawet o tym nie pomyślałam. Tak naprawdę to nie myślałam o niczym, oprócz tego, że na żywo jest jeszcze piękniejszy. Te wszystkie szklane ekrany nie okazują prawdziwego piękna gwiazd. Nigdy bym nie podejrzewała, że ktoś może być tak piękny. To grzech.
- N..nie - wyjąkałam i od razu skarciłam się w myślach. Kuźwa, Victoria, nie okazuj słabości do tego chłopaka. Wyprostowałam się, lecz on nadal górował nade mną wzrostem. Trudno, tym go nie onieśmielę. No cóż, w takim razie spróbuję innej taktyki. - Nie pomyślałabym, że ty, to ty - odezwałam się. Chłopak przez chwilę wyglądał na zmieszanego, ale od razu się zreflektował.
- Tak wiem. Słuchaj.. Przepraszam Cię. - czy jeden z najgorętszych mężczyzn świata właśnie mnie przeprosił? Ja chyba śnię.
- Yy.. za co?
- No za to co stało się przed chwilą..
- Mówisz o tym, jak bezprawnie zniszczyłeś moją przestrzeń osobistą, przeklinałeś do mnie, byłeś niemiły i mnie pocałowałeś? - spuścił wzrok i patrzył na wszystko, pomijając mnie. Tak! Punkt dla Calvin!
- Um.. No, tak jakby.
- Nie ma za co. Wybaczam, ale mam nadzieję, że to się już nie powtórzy. - w końcu na mnie popatrzył i lekko się uśmiechnął
- Czy ty sugerujesz, że się jeszcze spotkamy? - rzucił zaczepnie, a jego szelmowski uśmiech powrócił.
- Tego nie powiedziałam. - zaśmiałam się
- Pierwszy raz śmiejesz się w moim towarzystwie. Jesteś zniewalająco piękna, gdy to robisz. - przybliżał się do mnie coraz bardziej. O nie! Cofnęłam się, lecz po chwili moje plecy spotkały się z zimną taflą ściany. Chłopak, którego poznałam kilka minut temu uśmiechał się przebiegle.
- I co teraz zrobisz? Nic nie zrobisz. - co się stało z tamtym chłopakiem? Nie znam go zbyt długo, ale zdecydowanie mogę stwierdzić, że wolę jego tamto oblicze. Gdy nasze usta dzieliły milimetry usłyszałam charakterystyczny dźwięk głosu.. mojej przyjaciółki. 
- Victoria? - nie, nie, nie. Nie teraz. No tak:
Szczęście - mój odwieczny wróg.
- Słuchaj, Cara, ja ci to wszystko wytłumaczę. - mówiłam cicho i wolno.
- Tu nie ma nic do gadania.
- Owszem, jest..
- Zrobił Ci coś? - zapytałam nie czekając na jakiekolwiek wyjaśnienia.
- Co?
- Pytałam, czy on ci coś zrobił. Widziałam krew.
- K..krew?
- Tak. Odpowiedz
- Nie.. tak.. nie. Nic mi nie zrobił.
- Kurwa.. Idziesz ze mną - stałam i pusto patrzyłam w przestrzeń - Teraz! - dodała. Udała się z powrotem do toalet. Poszłam za nią, ale chłopak złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie.
- Czekaj.. Dasz mi swój numer?

Rzuciłam mu od niechcenia moją wizytówkę, lecz dopiero po chwili zorientowałam się, że są na niej wszystkie moje dane.
- Nie. Oddaj mi ją. - chciałam mu ją zabrać, ale on był szybszy i schował kartonik do kieszeni.
- Do zobaczenia, skarbie - mrugnął do mnie i wyszedł. Tak po prostu. Jakiś psychol! Gdy przypomniało mi się, że Cara już dawno wyszła, wybiegłam z toalet i rozpoczęłam szukanie przyjaciółki.

______________________________________________________________________________________________________

Drugi rozdział już za mną xD Pisałam cały dzień, bo nie mogłam usiedzieć na tyłku (żeby nie napisać brzydziej lolz) i napisać od razu rozdziału. Aha i już tłumaczę dlaczego nagłówek jest zielony. Więc, gdy zobaczycie zielony nagłówek (np. rozdział 2) to będzie znaczyć, że rozdział zawiera przekleństwa. A jak zobaczycie czerwony napis to już chyba każdy się domyśla, ale i tak powiem. To znaczy, że rozdział zawiera sceny 18+  xD

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 1

ROZDZIAŁ 1

         Wreszcie te upragnione dla mnie wakacje, na które czekałam całe 10 miesięcy. Po zakończonym roku szkolnym, razem ze swoją najlepszą przyjaciółką, Carą, miałyśmy jechać do galerii na zakupy. W końcu już za kilka dni jedziemy do Londynu, a ona nie ma stroju kąpielowego.
- Vica, weź, może zmienimy plany? Urządzimy sobie wieczór filmowy z lodami i uczcimy koniec szkoły. W Londynie to jak coś mogę też chodzić nago, nie ma różnicy. Co ty na to? - zaproponowała Caroline. Wywróciłam oczami
- Mówiłam już. Masz mieć strój i nie ma innej mowy. Poza tym, od kiedy ty nie lubisz chodzić na zakupy? Od kiedy cię znam, to zawsze kochałaś biegać po sklepach.
- No tak, ale teraz mi się nie chce. Jest tak gorąco.
- Nie ma mowy, idziesz i koniec. Ja idę do domu. Wpadniesz do mnie za godzinę?
- OK. Bądź gotowa. Zamęczę cię - wysłała mi w powietrzu buziaka z chytrym uśmieszkiem
- Jak ja kocham te twoją złą stronę - puściłam jej oczko i udałam się w stronę domu. 
Droga powrotna zajęła mi około 10 minut.
- Hej, już jestem! - krzyknęłam, gdy znalazłam się w środku. Po chwili ujrzałam uśmiechniętą Holly zbiegającą po schodach. No tak, czego ja się spodziewałam? Że zastanę mamę, albo tatę w domu? Nie rób sobie nadziei, Victoria. I znowu to uczucie. Złość. Zawsze, gdy moich rodziców nie ma w domu, gdy ja wracam, czuję właśnie to. Holly zawsze powtarza mi, że moi rodzice są bardzo zajęci i że mnie kochają, ale to gówno prawda!! Oni mnie nie kochają i nigdy nie kochali. Znając życie, gdy dowiedzieli się, że mama jest ze mną w ciąży myśleli i aborcji. To okropne mieć takich rodziców. Milion razy bardziej wolałabym być biedna, niż mieć niekochających rodziców. - Jak było w szkole? - z zamyślenia wyrwał mnie głos mojej opiekunki.
- Super. Za chwilę idę z Carą na zakupy. A tobie jak minął dzień?
- Szczerze? To ten dom bez twojej obecności potrafi być bardzo nudny. Nie miałam nic do roboty, więc z tych nudów poszłam spać, a ty wiesz, jak bardzo tego nie lubię - uśmiechnęłam się. To prawda, Holly nienawidzi spać. Twierdzi, że to strata czasu. Bo przecież zamiast spać można sprzątać i robić o wiele pożyteczniejsze rzeczy. Śmieszą mnie jej poglądy, bo ja nie pokochałam nigdy, niczego bardziej, niż spania.
- To dobrze - po raz kolejny się uśmiechnęłam i pobiegłam do mojego pokoju.


Udałam się w stronę półki, na której leżał mój nowiutki magnetofon i puściłam  go na cały głos. Akurat w radiu leciała piosenka Baby, Justina Biebera. Nie byłam Belieberką, ale lubiłam jego muzykę. Zaczęłam śpiewać. To znaczy przeraźliwie fałszować. Kocham to robić, ale niestety nie potrafię, czego dowodem było przyjście Holly. Miała korki w uszach, lecz to nie wystarczało, więc nałożyła na siebie poduszki i dodatkowo zakryła uszy rękoma. Zaczęła krzyczeć, abym przestała. Jej widok był komiczny, więc momentalnie zaczęłam się śmiać. Moja głupawka doprowadziła do granic wytrzymałości mojego organizmu. Ledwo mogłam złapać oddech i wciąż trzymałam się za brzuch, który bolał od śmiechu.
- I z czego się tak śmiejesz? Ty się tu bawisz a mnie skazujesz na takie coś? - pokazała na siebie. Znowu się zaśmiałam - pożałujesz tego, wredoto!! - krzyknęła i zaczęła mnie gonić po całym pokoju. Uciekałam przed nią, skakałam po łóżku i rzucałam w nią poduszkami. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem. Obraz przesłaniały mi kłęby pierzu walającego się po całym pokoju.
- Victoria? Co ty robisz? Przecież miałyśmy iść na zakupy, a ty nadal w mundurku. Zamierzasz tak wyjść? - rozpoznałam zirytowany głos Caroli
- Ciebie też miło widzieć - powiedziałam sarkastycznie i rzuciłam jej się w ramiona
- No dobra, dobra. Idź się ubieraj - z trudem walczyła z uśmiechem, ale w ostateczności poniosła klęskę.
- No idę, idę. Zaśmiałam się - Zeszłam z łóżka i udałam się w stronę garderoby:



A potem łazienki:

Szybko się przebrałam i wróciłam do przyjaciółki. Holly już nie było w pokoju, za to Carola wylegiwała się na moim łóżku.
- Zbieraj dupę i idziemy! - zawołałam wesoło.
- To mnie zanieś! - wyciągnęła do mnie ręce. 
- Nie ma mowy, kochana - Poklepałam ją po tyłku i ruszyłyśmy do wyjścia.
- Pa Holly - zawołałam na odchodne i wyszłyśmy na ulice.

* W galerii
- A jak ten? - zapytała Cara przymierzając 10 strój kąpielowy
- Strój, jak każdy, bierz i idziemy - odparłam znudzona. Ja kupiłam już 4 sukienki, a ona będąc już w siedmiu sklepach nie zdecydowała się na nic. Mam dość.
- No wiesz co, Vica? Pamiętaj, że to ty mnie tu zaciągnęłaś. Ja chciałam zostać w domu.
- No dobra. To weź.. ten z flagą USA.
- Tak myślisz? - zapytała, kolejny raz lustrując ubiór, a właściwie kawałek ubioru.
- Tak, jest fajny.
- No OK.
- To kupuj i idziemy - dziewczyna poszła do kas, czyli kilometrowych kolejek. Jezu, to sobie poczekam. Już miałam wyjść ze sklepu, gdy ktoś na mnie wpadł. Wywróciłam się. Był to wysoki brunet i z niebieskimi oczami.Wyglądał na około 19 lat.
- Oh.. Sorry.. Przepraszam, nie chciałem - przepraszał
- Spoko. Nic takiego się nie stało - zaśmiałam się. Chłopak wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi wstać.
- Jak to nic? Przecież masz przeze mnie całą bluzkę w kawie. Fuck, jaka ze mnie fajtłapa - spojrzałam na moją przemoczoną koszulkę. Faktycznie była cała mokra i brudna.
- Na serio. Zaraz kupię sobie jakąś nową - uśmiechnęłam się lekko.
- Co ty? Nie pozwolę ci na to - spojrzałam na niego jak na idiotę - ja ci ją kupię, bo to przeze mnie. Chodź - pociągnął mnie za rękę w stronę sklepu gdzie była Car.
- Ale muszę powiedzieć mojej przyjaciółce..
- Daj spokój, szybko to zrobimy - westchnęłam
- No dobra - wybrałam pierwszą, lepszą koszulkę.

Sprawdziłam cenę, lecz tajemnicze ręce zabrały mi koszulkę.
- Cena jest nieważna - to był.. właściwie nie wiem jak on ma na imię.
- Gdybyś nie wiedziała mam na imię Ryan - uśmiechnął się. On umie czytać w myślach? Jeśli tak.. momentalnie się zarumieniłam. Banan na jego twarzy momentalnie się powiększył, gdy ujrzał moje zmieszanie. - Nie, nie umiem czytać w myślach - puścił mi oczko i odszedł do kasy
- Co? Jak ty to..?
- O nic nie pytaj skarbie - położył palec na moich ustach. To jak mnie nazwał.. Jest ładny, ale mimo to poczułam nieprzyjemne dreszcze w dole kręgosłupa. Podał mi koszulkę.
- Dzięki - odparłam i wyszłam ze sklepu. Szybkim krokiem oddalałam się. - Kurde, powinnam się z nim pożegnać - pomyślałam. Odwróciłam się, lecz jego już nie było. W sumie dobrze. Cholera, a Caroline? Wyciągnęłam telefon z torebki i wybrałam numer do przyjaciółki. Odebrała prawie od razu
- Gdzie ty, do cholery jasnej, jesteś?
- Jestem cała i zdrowa. Dzięki, że pytasz - ironizowałam
- Gdzie jesteś? - westchnęła
- Przy H&M
- Zaraz tam będę. Czekaj na mnie
- OK. Do zobaczenia - powiedziałam, ale ona się już rozłączyła.
Po chwili koło mnie stała już przyjaciółka.
- Z tobą, to jak z dzieckiem. Trzeba pilnować na każdym kroku. Gdzie idziemy?
- Proponuję lody - uśmiechnęłam się
- No tak. Ejj, nie miałaś innej koszulki? - zdziwiła się
- Co? Em.. Nie. Musiałaś pomylić koszulki - zaśmiałam się nerwowo. Cara uważnie na mnie spojrzała, ale potem odpuściła i kontynuowałyśmy drogę do naszego celu, jakim były lody.
- Dziwna jesteś
- Taa, dzięki 
Zamówiłyśmy lody i ruszyłyśmy w stronę stolika.
- O kuźwa!
- O co chodzi? - zdziwiłam się
- Chyba dostałam. Idę do WC. poczekaj chwilę.
- Oh, no dobra - powiedziałam i usiadłam na kanapie. Dziewczyny i ten jebany okres. To tylko utrudnia życie. To nie fair. Chłopacy nie mają okresu, w ciążę też nie zachodzą. Zdecydowanie, to się nazywa niesprawiedliwość natury.   Po chwili usiadł koło mnie jakiś chłopak z kapturem i czarnymi raybanami. Lekko się odsunęłam, ale chłopak przysunął się jeszcze bardziej. O..K.. to było dziwne. Gwałtownie wstałam z wygodnego siedzenia, lecz on przyciągnął mnie do siebie, w czego efekcie spadłam na jego kolana.
- Nie uciekaj przede mną. Nic ci nie zrobię
- Nie byłabym tego taka pewna - odparłam i ponownie wstałam, co znów spotkało się z taką samą reakcją chłopaka.
- Boisz się? - szepnął mi do ucha, a mnie przeszły dreszcze.
- Nie, ale muszę iść. Przyjaciółka na mnie czeka.
- Nie kłam
- Nie kłamię
- Kłamiesz
- Odwal się, kurwa, nie znam cię, a ty mnie.
- To się może zmienić, jeśli tylko chcesz
- Nie, nie chcę.
- Na pewno? Zastanów się, bo może właśnie teraz przed tobą stoi największa miłość twojego życia.
- Nie sądzę, bo przede mną stoisz tylko ty
- Piękna i zadziorna. Lubię takie
- Zostaw mnie. Nie wiem kim jesteś, i nawet nie widzę twojej twarzy!
- Pokażę ci, ale na pewno nie tutaj. Chodź - pociągnął mnie za rękę i ruszył w stronę toalet.
- Ale ja nie powiedziałam, że chcę cię zobaczyć. Puść mnie dupku! - krzyknęłam poirytowana
- Tego ci nie podaruję. Pożałujesz tego co powiedziałaś - oznajmił chłodno. Przeraziłam się. Co on ma zamiar zrobić?
- Ta, ciekawe jak - mimo wszystko udawałam twardą. Nie odpowiedział. Zamiast tego mocno popchnął mnie na ścianę. Poczułam ból w plecach.
- Pora zamknąć tą twoją, przemądrzałą buźkę - zanim miałam możliwość odgryzienia się, on zaatakował moje usta. Całował namiętnie i erotycznie. Gdy wsunął język w moje wargi, oprzytomniałam. Odepchnęłam go raz, drugi, trzeci, ale nic nie działało. Spróbowałam jeszcze raz. Tym razem nie stawiał oporu. Odsunął się z szelmowskim, tym razem beznadziejnym uśmieszkiem.
- Miałeś mi pokazać kim jesteś, a nie mnie całować, kretynie! - krzyknęłam
- Pokażę, jak nikomu o tym nie powiesz
- To i tak już nie ma znaczenia, bo już mnie to nie obchodzi...

______________________________________________________

Woow, ale długi. Mam nadzieję, że pojawią się jakiekolwiek komentarze. Bardzo mina tym zależy, bo polubiłam to, ale nie chcę się zniechęcać brakiem komentarzy. Więc, jak przeczytałaś rozdział, skomentuj. Proooszę.
P. S. - Następny rozdział pojawi się prawdopodobnie w niedzielę, albo wcześniej, albo później. Miłego popołudnia xDDDDD

czwartek, 15 maja 2014

Bohaterowie

Bohaterowie

~ Victoria Calvin

Urocza 17-latka. Pochodzi z Ameryki, ale mieszka w Polsce. Jej tato jest prezesem firmy, a mama projektantką mody. Rodzice nigdy się nią nie przejmowali. Jedyne co mogli jej oferować to karty kredytowe, bądź gotówka, więc mogła tylko pomarzyć o prawdziwej miłości ze strony rodziców. Zajmowała się nią jej 'niania'-Holly. Natomiast jej najlepszą przyjaciółką była Cara. Jak chyba każda nastolatka marzyła o prawdziwej miłości. Jej marzeniem jest zostać gwiazdą na skalę światową. Rodzice zawsze ją wyśmiewali i wręcz zmuszali, aby studiowała prawo, jednak ona nigdy w siebie nie zwątpiła.

~ Caroline Ross

Miła dziewczyna. Ma świetną rodzinę. Jej rodzice wspierają ją na każdym kroku i są z nią zawsze, gdy ich potrzebuję. Jednak jeśli chodzi o pieniądze w jej rodzinie nie jest tak kolorowo, jak u Victorii, jej najlepszej przyjaciółki. Vica chce jej pomóc finansowo opłacając jej, ich wspólny wyjazd do LA, lecz ona się nie zgadza. W tajemnicy przed Victorią dorabia sobie w małej piekarni. W wieku 16 lat została bardzo zraniona przez życie.

~ Harry Styles

Jest członkiem 1D. Kocha to co robi. Lokaty przystojniak. Lubi dziewczyny i nie ukrywa tego. Razem ze swoim przyjacielem Zaynem rywalizują ze sobą, kto przepieprzył więcej lasek. Uważają, że jest to OK. Gdy zwycięża z Zaynem biega po domu nago (współczuję reszcie domowników, a w sumie to zazdroszczę xD).

~ Niall Horan

Słodki, niebieskooki blondyn. Kochają go miliony fanek, ale on i tak szuka tej prawdziwej miłości. Nie bawi się w przelecenie i rzucenie, tylko szuka miłości na całe życie. Jest meega słodki i przezabawny. 

~ Reszta chłopaków z 1D



♥ ♥ ♥ (po prostu nic dodać nic ująć xD)



______________________________________________________

No i mamy bohaterów. Jak się jaram (lolz) xD. Czekam na komentarze ^^


Wprowadzenie i prolog

Wprowadzenie i prolog

        Jak się już dużo osób zdążyło domyślić, blog będzie między innymi o One Direction ♥ ♥ ♥


Dobra, już nie przynudzam (lolz). Miłego czytania i jeszcze milszego komentowania ;*


Prolog
Wakacje. Czy w tym upragnionym dla mnie czasie zdarzy się coś co wywróci moje życie o 180 stopni? Czy będę miała szansę na pozostanie zwykłą nastolatką z marzeniami, czy już zawsze świat będzie śledził każdy mój ruch? Czy poradzę sobie z nowymi trudnościami nadchodzącymi wraz z nowym rokiem? Odpowiedź na te pytania poznacie już wkrótce.


PLEASE COMMENT !!!
(Tak, będę 'szpanować angielskim' jak to określiła moja koleżanka ♥)

WSTĘP ♥

WSTĘP ♥

No więc.. Mam na imię Wiktoria i postanowiłam wreszcie zacząć prowadzić bloga. Opowiadanie mam już po części napisane, dlatego rozdziały będą dodawane miej więcej dwa razy w tygodniu (poniedziałek i piątek). To chyba tyle. Mam nadzieję, że się spodoba i będziecie go komentować. ♥